Eugeniusz Bielenin

1891 - 1979

Eugeniusz Bielenin (1891-1979) – dziennikarz, polityk, działacz społeczny.

Urodzony w Kętach, w latach 1900 – 1902 uczeń szkoły męskiej w Wadowicach, absolwent gimnazjum (rocznik 1910), działacz ruchu ludowego, dziennikarz “Piasta” (1924 – 1939) i “Wieści” (1957 – 1961), autor “Szkiców z przeszłości” (1980), w których pisał o Choczni i wadowickim gimnazjum.

Wspomnienia

(G. Studnicki, Kto był kim w Wadowicach, Wadowice 2004, s. 17)

„Lata dzieciństwa i młodości spędzi­łem w Choczni. Tu chodziłem do szko­ły ludowej, skąd – później do gimna­zjum w Wadowicach, gdzie w 1910 r. zdałem maturę” – tak rozpoczyna swo­je „Szkice z przeszłości” Eugeniusz Bielenin. Urodził się w 1891 r. w Kę­tach. Wkrótce ojciec został mianowa­ny zawiadowcą stacji w Choczni pod Wadowicami, wioski jak na tamte czasy wyjątkowej: „Tamta Chocznia to­rowała drogi postępu dzisiejszej, a nawet w nie jednym ją jeszcze wyprze­dza” – stwierdził, nie bez racji, Stani­sław Słupek w swoim szkicu wspo­mnieniowym po śmierci Bielenina. W Choczni mieszkał Antoni Styla, poseł do Galicyjskiego Sejmu z ramienia Polskie­go Stronnictwa Ludowego, wzór i au­torytet (także treść) dla Józefa Putka, o którym pisaliśmy miesiąc temu. Trudno twierdzić, iż Bielenin „interesował się ruchem ludowym od kołyski”, a jednak został nie tylko redaktorem sztandaro­wego pisma ludowców, ale wręcz był utożsamiany z partią chłopską: „Tam ma poważniejszej publikacji z zakresu dzie­jów ruchu ludowego, by się nie powo­ływano na jego świadectwo. Był obser­watorem, a także uczestnikiem ważnych wydarzeń politycznych: manifestacji, strajków, walk ludowców. Znał osobi­ście chłopskich przywódców, pracował z nimi. Witos w dobrej i złej godzinie uważał go za najbliższego powiernika” – wspomina Słupek.

Po ukończeniu gimnazjum (z rejestru uczniów wynika, iż maturę zdawał w 1911 r.), Bielenin odbył obowiązkową roczną służbę w wojsku austriackim. Zmobilizowany w 1914 r. po dwóch ty­godniach walki frontowej dostał się do niewoli rosyjskiej. Przeszedł kilka obo­zów jenieckich na Syberii, a kiedy w 1917 r. pojawiła się możliwość w stąpie­nia do polskiego wojska, natychmiast zaciągnął się do formowanego oddzia­łu. Z Władywostoku wyruszył do Fran­cji, gdzie ukończył przyspieszony kurs oficerski i dołączył do armii gen. Halle­ra. Ledwo zakończyła się wojna świa­towa, wybuchła polsko – radziecka, więc pozostał żołnierzem do 1923 r.. kiedy uznał, że dosyć wojowania i na własną prośbę wrócił do życia cywilne­go. Pracę znalazł w fabryce maszyn i narzędzi rolniczych w Oświęcimiu, a że miał zdolności literackie, był dobrym organizatorem i umiał rozmawiać z ludź­mi, skorzystał z możliwości zajęcia aku­rat zwalniającego się miejsca w redak­cji Piasta”. W 1933 r. został jego re­daktorem naczelnym, ale w tedy była to już redakcja… jednoosobowa. Bielenin pisał bądź pozyskiwał od innych teksty, składał je, adiustował, zawoził do Ka­towic, gdzie tygodnik był drukowany, na miejscu dokonywał niezbędnych ko­rekt i poprawek. Do tego prowadził jesz­cze cały sekretariat Stronnictwa: „Do ruchu ludowego przylgnął całym ser­cem, bez „Piasta” nie mógł żyć, dbał o niego jak o rodzone dziecko”. W poli­tycznej rzeczywistości po II wojnie przy­szło mu gorzko za to zaangażowanie zapłacić. W Zjednoczonym Stronnictwie Ludowym pracy nie znalazł, bo był „przedwojenny”, czyli prawicowy i ob­ciążony przyjaźnią z Witosem. Do uzy­skania jakiejkolwiek pracy biurowej potrzebna była rekomendacja partyjna, a tejże powojenni ludowcy mu odmówi­li. Zbliżał się do sześćdziesiątki, na utrzy­maniu miał rodzinę – córkę i syna (żona wy wodziła się ze znanej w Kalwarii Zebrz, rodziny Oczkowskich). W Szki­cach…” opisuje ten trudny czas bez zbędnej afektacji: „W domu była skraj­na nędza. Czepiałem się robót chwilo­wych, jakie wpadły mi w ręce. Kiedyś szorowałem podłogi w biurach Związku Zawodowego Dziennikarz RP. Trzeba przyznać, że jak na byłego wiceprezesa tego Związku, wcale szczególny awans”. Po przełomie październikowym znalazł się dla niego etat redaktora techniczne­go w tworzącym się właśnie tygodniku ludowym „Wieści” (tygodnik ostatecz­nie przestał wychodzić od kwietnia tego roku). Znów był w swoim żywiole, a dzięki niemu starsi ludowcy z senty­mentem brali do ręki czasopismo, które na swój sposób przypominało im lubia­nego „Piasta”. W „Wieściach” doczekał emerytury. Zmarł w Krakowie 15 wrze­śnia 1979 r. Pożegnany przez przyjaciół spoczął na cmentarzu Rakowickim. Za swą pracę oraz działalność społeczną i polityczną odznaczony był Krzyżem Ka­walerskim, Medalem Zwycięstwa i Wol­ności, Złotą Odznaką Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. W dwa lata po jego śmierci ukazały się cytowane już tutaj Szkice z przeszłości”‘ (LSW, War­szawa 1980 r.) – mądre i barwne wspo­mnienia o czasach i ludziach odchodzą­cych już do historii.

Aut. Maria Biel-Pająk

(Źródło: „Kalejdoskop Powiatowy”, lipiec 2004, nr 3, s.26)